Otworzyłam oczy. Zobaczyłam za oknem pochmurne niebo i rozbijające się w locie krople deszczu. Słyszałam krzyki mojej mamy z treścią: Wstawaj już! Nicole! Wstawaj!
Nie odpowidałam. Zamyśliłam się na chwile i przypomniałam o okrutnej rzeczywistości, muszę iść do szkoły, a także kim jestem. Mam 15 lat. Nazywam się Nicole. Jestem chora na Azbestoze. (Chorobe płuc) Nie mam przyjaciół. Po co mam żyć? Wszystko było by dobrze gdyby nie to, że jestem chora i wszyscy mi dokłuczają, mimo to lubię się uczyć i dlatego szkoła jest w małym stopniu dla mnie przyjemnością. Nagle usłyszłam krzyk mamy: Masz 5 minut! Nicole ale już wstawaj!
Wtedy wybrałam się do łazienki, a tam muszę przygotować się do szkoły. Wychodzę z domu i wsiadam do auta. Wyglądam przez okno i widzę: Krople deszczu. Wszystkie są identyczne. Szkoda, że nie ma tak z ludźmi wszyscy mogli być tacy sami jak moja lekarka, mili, uczuciowi, kochani, sprawiedliwi. A jednak każdy jest inny, może jednak tak jest lepiej. Dojechaliśmy już do szkoły. Wysiadłam z auta. Weszłam do szkoły i słyszałm śmiechy i szeptania. Doszłam do szatni. Gdy zakładałam drugiego buta zadzwonił dzwonek ma lekcje. Szybko go założyłam i pobiegłam do klasy. Usiadłam w pierwszej ławce, sama. Na szczęście lekcje szybko mi minęły i mogłam wrócić do domu. Deszcz nie przestawał padać a ja zapomniałam czapki, moje mokre włosy kręciły się na wszystkie możliwe strony. Po drodze spotkałam pewną dziewczyne. Spytałam jej: Kojarzę Cię. Jak się nazywasz?
Ona odpowiedziała: Bonnie. A ty?
-Ja jestem Nicole.
W mgnieniu oka zaczęłyśmy się dogadywać jak byśmy były siostrami! Wymieniłyśmy się numerami. Niestety to spotkanie nie może trwać wiecznie, musiałam wrócić do domu. Otworzyłam drzwi prowadzące do mojego domu i jak co dzień przywitał mnie mój pies Mickey, skakał na mnie i lizał! Jest to mój najlepszy przyjaciel! Reszte dnia spędziłam na sms'owaniu z Bonnie.
UWAGA
Pierwszy rozdział jest dość krótki inne będą zdecydowanie dłuższe. :D
Zapraszam do komentowania!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz