piątek, 20 lutego 2015

Nowa Krew

ROZDZIAŁ III


Budzę się.
-Gdzie jetem!?- Krzyczę przerażona
Za rękę trzyma mnie jakaś kobieta, uśmiecha się do mnie, i coś mówi. Usłyszałam tylko: Spokojnie zaraz będziemy na miejscu.
Słyszę syrenę jakiegoś wozu. Ból i zawroty głowy powracają. Nie umiem opisać tego bólu czuję się jakbym umierała. Z tego wnioskuje, że jestem w karetce pogotowia i jadę do szpitala. Przypominam sobie co ja tu robię? Byłam na dworze.I wtedy krzyczę:
-Gdzie jest Mickey i Bonnie!?
-Kto?- spytała niepewnie pielęgniarka
-To najważniejsze osoby w moim życiu. Chociaż Mickey to mój pies ale traktuję go jak człowieka. Bonnie to moja przyjaciółka jedyna osoba, która w stu procentach mnie rozumie. -Tłumaczyłam się.
-Więc dziewczyna wzięła psa miała zapłakaną twarz wskazywało na to, że pobiegła z nim do domu.
Była przestraszona. -Stwierdziła pielęgniarka.
Tyle mi wystarczy pomyślałam. Popatrzyłam przez okno poczułam się źle a potem pogoda się pogorszyła, ciekawe. Nie chciałam teraz nad tym rozmyślać bo głowa okropnie mnie boli. Tak jak zaleciła pielęgniarka zamknęłam oczy aby na chwile odejść od rzeczywistości. Dalej nie wiem jak trafiłam do karetki. Zasnęłam. Po chwili jednak wóz się zatrzymał. Jacyś panowie wynieśli mnie z karetki na noszach, Jeden pan się do mnie uśmiechnął i spytał: Jak się czuje?
Ja nie odpowiedziałam miałam skupiony wzrok na moim kolanie który krwawi. Drugi pan nawet się do mnie nie obrócił więc nie widziałam jego twarzy. Teraz próbowałam sobie przypomnieć co takiego mogło mi się stać z kolanem? Panowie otworzyli drzwi. Weszliśmy do szpitala wszystkie oczy ludzi były skierowane prosto na mnie. Czułam się niekomfortowo. Wjechaliśmy do jakiegoś białego pokoju. Panowie przenieśli mnie na łóżko i wyszli. Wtedy podszedł do mnie lekarz.
-Oj Nicole, Nicole!- Powiedział jakby mnie znał od dawna,
-Słucham- Odpowiedziałam grzecznie,
-Azbestoza. Tak? -Spytał niepewnie lekarz.
-Owszem. -Przytaknęłam.
Popatrzyłam na kolano było w bandażu chyba ktoś mi je zszył.
Pan doktor zapisał coś na kartce. Wyszedł. Po paru minutach wrócił z moja mamą.
-Cześć kochanie. -Przywitała się ze mną mama.
A ja jej pomachałam.
Mama zerknęła a kartkę lekarza. Popatrzyła na mnie i się uśmiechnęła. Potem lekarz i mama wyszli.
Zostałam sama. Wyjrzałam zza okno pogoda jest okropna. Gdy czuję się lepiej wychodzi słońce. Jakby moje uczucie zmieniało pogodę. Może tylko mi się wydaje. Otworzyły się drzwi już miałam krzyknąć ale w drzwiach zauważyłam mamę i lekarza, po nich weszła jeszcze jakaś pani myślę, że była to pani pielęgniarka. Podeszła do mnie i się uśmiechnęła.
-No  Nicole jak się czujesz? Zostaniesz tu jeszcze jedną noc-Powiedziała pielęgniarka.
-Czuję się dobrze-Opowiedziałam niechętnie.
Pielęgniarka pomogła mi wstać. Potem spytała czy dam radę sama pójść. Odpowiedziałam, że jasne. Wstałam i poszłam za pielęgniarkom. Zawroty głowy powróciły. Szłam przez korytarz było tu dużo dziwnie  chorych ludzi. Najbardziej przykuła moją uwagę dziewczyna "przypięta" do kroplówki. Kojarzyłam ją. Byłam ciekawa gdzie idziemy. Moja głowa okropnie bolała i jeszcze to kolano muszę utykać. Nagle nie wytrzymałam oparłam się o ścianę. Upadłam. Nie wiem co się ze mną dzieje  nic nie czułam. Próbowałam otworzyć oczy krzyknąć, ale nie mogłam. Czułam...Właściwie nic nie czuję. Ktoś klepie mnie po twarzy i pomaga mi wstać nie wiem ile tam leżałam ale za oknem było już ciemno. Poczułam ból w prawej ręce. Odwróciłam się zobaczyłam w niej igłę.
-Pobierają Ci krew- Wytłumaczyła pielęgniarka.
Po paru minutach mogłam wrócić do pokoju. Cały czas boli mnie ręka. Położyłam się i zamknęłam oczy.

wtorek, 17 lutego 2015

Nowa krew

ROZDIAŁ II 

Po ciężkim tygodniu szkoły wreszcie przyszedł weekend. Wstałam wcześnie o 7:40 dzięki mojemu kochanemu psu, ktory od rana ujadał pod moimi drzwiami wstałam z łóżka aby pójść otworzyć mu drzwi. Wreszcie się uciszył a ja zmęczona położyłam się na łóżku i w mgnieniu  oka zasnęłam, niestety nie pospałam długo bo po chwili mama zawołała mnie na śniadanie. Zeszłam na dół "ledwo żywa". Mama spytała mnie:
-Kochanie jak się czujesz? Nie wyglądasz najlepiej. Martwię się.
-Dobrze po prostu się nie wyspałam -Odparłam.
 Po tych słowach usiadłam przy stole, popatrzyłam na jedzenie nie byłam głodna. By nie sprawić przykrości mojej mamie wzięłam małą kanapkę z serem. Mdliło mnie na jej widok ale muszę coś zjeść. Jedząc ją wyjrzałam za okno stwierdziłam iż pogoda znacznie się polepszyła, promyki słońca odbijały się od rosy leżącej na kwiatach. Pomyślałam jak to pięknie musi by być takim małym stworzonkiem, który mieszka właśnie w takich kwiatach.
Po moich rozmyśleniach zjadłam kanpke i odłożyłam talerz do kuchni. Podziękowałam mojej mamie za pyszne śniadanie i poszłam na góre, tam chwyciłam telefon i położyłam się z nim na łóżku. 
-O! No proszę! Dostałam sms-a! -Powiedzałam sama do siebie. Był to sms oczywiście od Bonnie z treścią:
-Hej! Dzisiaj jest taka ładna pogoda pomyślałam, że możemy się gdzieś spotkać. Co o tym sądzisz?
Odpisałam jej, że to wspaniały pomysł i żebyśmy się spotkały pod moim blokiem. Czekam na odpowiedź od Bonnie i w tym czasie muszę się ubrać i umyć. Przy tych czynnościach zastanawiałam się dlaczego Bonnie tak bardzo mnie polubiła? I w tym momencie dostałam od niej wiadomość, że będzie na mnie czekać. Ubrana i umyta zeszłam z uśmiechem na dół gdzie ubrałam kurtkę, buty i czapkę. Założyłam mojemu psy obroże i zaczepiłam smycz
a on wyrywał się i ciągnął mnie już na dwór najwyraźniej cieszył się, że wreszcie idziemy na dwór. Pożegnałam się z moją mamą i wyszłam na dwór i Mickim. Przed blokiem czekając na Bonnie mysłałam o moim ojcu, pewnie jesteście ciekawi co się z nim stało? Czuję do niego żal, ponieważ zostawił moją matke z chorym dzieckiem czyli mną. Bo wyjechał ze swoją kochanką do Turcji. Mam mu to za złe. Nie mam zamiaru mu wybaczać. Czuje, że po prostu nie chciał się mną zajmować bo jestem chora. Ale cóż mogę poradzić?
Z daleka wypatrywałam Bonnie. Nigdzie jej nie ma. Mam nadzieje, że przyjdzie. O wreszcie widzę małą, czarną postać to chyba Bonnie. Podbiegłam do niej a za mną biegł uradowany Mickey. 
-Hej! 
-Hej! Nicole!
Tak się przywitałyśmy. Zapowiada się wspaniały dzień. 



 

piątek, 13 lutego 2015

Rozdział 1

Otworzyłam oczy. Zobaczyłam za oknem pochmurne niebo i rozbijające się w locie krople deszczu. Słyszałam krzyki mojej mamy z treścią: Wstawaj już! Nicole! Wstawaj!
Nie odpowidałam. Zamyśliłam się na chwile i przypomniałam o okrutnej rzeczywistości, muszę iść do szkoły, a także kim jestem. Mam 15 lat. Nazywam się Nicole. Jestem chora na Azbestoze. (Chorobe płuc) Nie mam przyjaciół. Po co mam żyć? Wszystko było by dobrze gdyby nie to, że jestem chora i wszyscy mi dokłuczają, mimo to lubię się uczyć i dlatego szkoła jest w małym stopniu dla mnie przyjemnością. Nagle usłyszłam krzyk mamy: Masz 5 minut! Nicole ale już wstawaj! 
Wtedy wybrałam się do łazienki, a tam muszę  przygotować się do szkoły. Wychodzę z domu i wsiadam do auta. Wyglądam przez okno i widzę: Krople deszczu. Wszystkie są identyczne. Szkoda, że nie ma tak z ludźmi wszyscy mogli być tacy sami jak moja lekarka, mili, uczuciowi, kochani, sprawiedliwi. A jednak każdy jest inny, może jednak tak jest lepiej. Dojechaliśmy już do szkoły. Wysiadłam z auta. Weszłam do szkoły i słyszałm śmiechy i szeptania. Doszłam do szatni. Gdy zakładałam drugiego buta zadzwonił dzwonek ma lekcje. Szybko go założyłam i pobiegłam do klasy. Usiadłam w pierwszej ławce, sama. Na szczęście lekcje szybko mi minęły i mogłam wrócić do domu. Deszcz nie przestawał padać a ja zapomniałam czapki, moje mokre włosy kręciły się na wszystkie możliwe strony. Po drodze spotkałam pewną dziewczyne. Spytałam jej: Kojarzę Cię. Jak się nazywasz? 
Ona odpowiedziała: Bonnie. A ty?
-Ja jestem Nicole. 
W mgnieniu oka zaczęłyśmy się dogadywać jak byśmy były siostrami! Wymieniłyśmy się numerami. Niestety to spotkanie nie może trwać wiecznie, musiałam wrócić do domu. Otworzyłam drzwi prowadzące do mojego domu i jak co dzień przywitał mnie mój pies Mickey, skakał na mnie i lizał! Jest to mój najlepszy przyjaciel! Reszte dnia spędziłam na sms'owaniu z Bonnie. 


UWAGA
Pierwszy rozdział jest dość krótki inne będą zdecydowanie dłuższe. :D 
Zapraszam do komentowania!

środa, 11 lutego 2015

Nowy blog!

         Hej,
Na wstępie chciałam powiedzieć, że posty nie będą pojawiały się regularnie. W tym poście opowiem o tym blogu. J
Jest to mój drugi blog w, którym będę pisać książkę. W skrócie książka jest o:
Nicole, która mieszka z rodzicami. W domu powoli dowiaduje się o bardzo wstrząsającej historii. Poznaje również Bonnie, która pomaga jej odkryć tajemnice rodziny. Jednak wszystko się odwraca.



Link do mojego głównego bloga: haniadiary.blogspot.com


Haniaaa :3